W pomoc seminarzystom na misjach możemy zaangażować się wszyscy. Zapraszamy siostry zakonne i zakonników składających śluby, nowożeńców i jubilatów - zaproponujcie swoim gościom, aby kwotę przeznaczoną na zakup kwiatów złożyli do kopertki Misyjny Bukiet.

 

   MNOŻENIE DOBRA

   O swoim doświadczeniu opowiada neoprezbiter z Łodzi ks. Andrzej Michalak: O akcji Misyjny Bukiet dowiedziałem się od mojego ojca duchownego w seminarium. Do zaproszeń na święcenia kapłańskie dołączyłem małą papierową kopertkę, dodając w tekście zaproszenia prośbę, by zamiast kwiatów goście zechcieli wesprzeć ofiarą pieniężną kleryków w krajach misyjnych. Moim gościom bardzo to się spodobało. Sumy przez nich składane często znacznie przekraczały kwotę zakupu kwiatów. Uczestnictwo w ?Misyjnym Bukiecie? dało mi też poczucie, że w tym niezmiernie ważnym momencie mojego życia nie koncentruję się na sobie, ale na tych, którzy potrzebują pomocy na drodze do kapłaństwa w krajach misyjnych i że pomagam im choćby w niewielkim stopniu. 

 

   TRUDNA DROGA

   Nie dla wszystkich droga do kapłaństwa jest prosta. Ks. Jan Hou z Chin musiał wiele przejść, aby dotrzeć do celu. Jestem jedynym synem. W Chinach syn dla rodziców jest zawsze najważniejszy. Gdy nie ma syna, rodzice nie wiedzą, po co żyć. Gdy powiedziałem rodzicom, że chcę wstąpić do seminarium, zaczęli płakać i rozpaczać. Odstąpiłem więc od swego zamiaru. Zacząłem pracować w Pekinie jako kierowca przez półtora roku. Pewnego razu powiedziałem rodzicom, że to nie jest życie dla mnie. Czuję powołanie i chcę być księdzem. Chcę pracować i służyć Kościołowi. Bardzo długo rozmawiałem z rodzicami, aż w końcu się zgodzili. Poszedłem do seminarium, ale przełożeni nie tak łatwo przyjmują, jeżeli wiedzą, że to jedyny chłopak w rodzinie. Dlatego dali mi bardzo trudne zadanie. Musiałem przejść specjalną próbę. Nie mogę powiedzieć, co to konkretnie było. Bałem się, że nie wystarczy mi siły. Dużo się modliłem i zastanawiałem się, czy podjąć tę próbę, czy nie. W modlitwie przypomniały mi się słowa mojej mamy, która opowiadała, że kiedy byłem mały, uciekali ze mną przed decyzjami rządu w góry, pomagała im wtedy zachować spokój świadomość, że podobny los spotkał też Maryję z Józefem i małym Jezusem. Świadomość, że miałem taki sam początek życia jak Jezus, który wraz rodzicami uciekał do Egiptu, dała mi naprawdę dużo siły. Gdy On przyszedł na świat, też musiał uciekać przed zarządzeniami władzy. Przystąpiłem więc do próby. Bóg naprawdę dał mi siłę. Przyjęli mnie do seminarium.

 

   ZAPROŚ INNYCH!

   Powyższe świadectwa pokazują nam z jednej strony, jak trudno jest niektórym młodym ludziom realizować swoje pragnienie kapłaństwa, a z drugiej jak łatwo my możemy im w tym pomóc. Okazji do promowania akcji Misyjny Bukiet w naszych parafiach, rodzinach, wśród znajomych i przyjaciół mamy w ciągu roku bardzo wiele!

 

 Elżbieta Polkowska