Od dłuższego już czasu nurtowała mnie myśl o tym, że w naszych seminariach duchownych znacznie zmniejszyła się liczba seminarzystów, podczas gdy w krajach misyjnych chętnych do seminariów jest wielu. Niestety, z braku funduszy na utrzymanie kleryków i rozbudowę seminariów część spośród zgłaszających się do stanu duchownego jest odsyłana do domu, a przecież „Żniwo wielkie, a robotników mało” (por. Łk 10,2).
Gdy zbliżały się moje 70 urodziny, postanowiłam z tej okazji podziękować Bogu za dar życia i wiary, składając ofiarę na kształcenie kleryków na misjach w ramach inicjatywy „Misyjny Bukiet”. Poprosiłam więc zaproszonych gości, by zamiast kwiatów i prezentów przekazali pieniądze na ten cel. Z niewielkiego pudełka zrobiłam specjalną skarbonkę z naklejką o adopcji misyjnych seminarzystów, gdzie zaproszeni goście mogli wrzucać swoje ofiary. Choć nie wszyscy zaproszeni zaakceptowali moją propozycję, to udało się zebrać niezłą sumkę. Niektórzy goście przynieśli mi prezenty, a do skarbonki wrzucili dużo więcej niż wydaliby na kwiaty. Dwie osoby ofiarowały aż po kilkaset złotych.
Wysyłam więc mój „Misyjny Bukiet” z radością, że choć trochę przyczynię się do rozwoju Królestwa Bożego na ziemi. Zachęcam też innych do podejmowania takiej inicjatywy. Kwiaty zwiędną, nietrafione prezenty wylądują w szafie, a to, co zrobimy dla potrzebujących, będzie miało nieprzemijającą wartość.
Krystyna Malicka