Prezentujemy świadectwa kleryków z Wyższego Seminarium Duchownego św. Cypriana w Kikwit w Republice Demokratyczne Kongo.

W młodości byłem ministrantem i pamiętam przecudowne chwile spędzone przy ołtarzu blisko Pana Boga. Lecz młodość wzięła górę, imprezy, dyskoteki, koledzy, praca – to wszystko zatarło mi obraz Boga. 

W dzieciństwie zapragnąłem pójść za Chrystusem na drodze kapłaństwa, chcąc zostać proboszczem w naszym okręgu, a moje pragnienie było bardzo gorące. Z czasem jednak o mało co nie zapomniałem o postanowieniu z mojego dzieciństwa.

Już w dzieciństwie przybycie kapłanów, którzy prowadzili u nas duszpasterstwo, obudziło moje powołanie. Aktualnie jednak to brak kapłanów w naszej diecezji motywuje mnie do realizacji mojego powołaniem.

Mam na imię Maivamanana i mam zaszczyt przedstawić historię mojego powołania i nasze życie w Wyższym Seminarium św. Jana Marii Vianneya.

Wielką przyjemnością jest dla mnie opowiedzenie wam mojej historii o tym wszystkim, co przeżyłem w czasie formacji kapłańskiej, a także o życiu w seminarium.

Prezentujemy dwa świadectwa kleryków z Wyższego Seminarium Duchownego św. Augustyna w wikariacie apostolskim Iquitos w Peru

  "Polska to moja druga Ojczyzna. Poznałem Europę przez Polskę. W Polskę wpisuje się moje powołanie" - mówi przebywający w Polsce łącznie 9 lat ks. Charles Vianney Tanke z Kamerunu.

   "Zafascynowałem się tym, co robił i robi Jezus. Postanowiłem pójść Jego śladami, mimo że jest to wędrówka bardzo trudna. Teraz to wszystko poznaję jeszcze bliżej. Mam Jezusa obok siebie, a On robi ze mną, co chce. To wspaniałe".

  Nazywam się Jan Hou, pochodzę z Chin. Mieszkałem w małej miejscowości, która miała ok. 10 tys. mieszkańców. Mam 4 siostry i jestem jedynym synem. Wiadomo, że w Chinach jest polityka jednego dziecka w rodzinie. Ale u mnie w rodzinie jest nas pięcioro. Jak to się stało, że w Chinach jest obowiązkowo tylko jedno dziecko w rodzinie, a nas jest 5 osób? Bo moja rodzina jest bardzo pobożna, poczynając od pradziadka, który przyjmował chrzest jako pierwszy w naszej wiosce. Został zabity przez komunistów w czasie rewolucji kulturalnej. Zginął jako męczennik.

Nazywam się Eduno Bezaka, urodziłem się 5 maja 1989 r. w Maroantsetra. Moi rodzice to Venance i Therese Razanatiana. Należymy do parafii św. Józefa w Maroantsetra. Zostałem ochrzczony 2 czerwca 1989 r., a do Pierwszej Komunii przystąpiłem 8 kwietnia 2003 roku.