Bóg ma dla mnie misję

 

Nazywam się Nemo Rafael Rios Ruiz, urodziłem się 29 września 1994 roku w mieście Tingo Maria, mam 22 lata, od pięciu lat mieszkam w dystrykcie Mazan. W mojej rodzinie jest siedmioro dzieci, a ja jestem piątym z nich. Moi rodzice to Santiago Rios i Maricarmen Ruiz. Mój tata zajmuje się parafią, a moja kochana mama zajmuje się domem. To jest moja wspaniała rodzina, za którą dziękuję Bogu.
Od najmłodszych lat rodzice prowadzili mnie do Kościoła, żebym brał udział we Mszy Świętej, ale nigdy nie chciałem na niej być i uciekałem, bo wydawała mi się okropnie nudna. Kiedy miałem 12 lat, zacząłem się interesować Bożymi sprawami i zacząłem chodzić do Kościoła na Mszę Świętą. Pierwszy raz powiedziałem, że chciałbym zostać kapłanem, kiedy podczas lekcji rozmawialiśmy z niektórymi kolegami o tym, co chcielibyśmy studiować po skończeniu liceum. Wtedy przyszło mi do głowy, że chciałbym być księdzem. Kiedy to usłyszeli, zaczęli się ze mnie śmiać i powiedzieli mi, że mam coś z głową, ale ja czułem, że Bóg ma dla mnie jakąś misję. Zanim jeszcze skończyłem naukę w szkole, poznałem pewną misjonarkę, która pracowała w parafii z grupami młodzieżowymi. Zaprosiła mnie i zacząłem należeć do jednej z nich. Zostałem w niej przez dwa lata jako współpracownik. To w tej grupie formowałem się i pogłębiałem swoje powołanie kapłańskie. Po skończeniu szkoły pojechałem do pracy do Limy. Po dwóch latach wróciłem do Mazan, aby włączyć się ponownie w duszpasterstwo i rozpocząć moje rozeznawanie powołania, któremu towarzyszył czcigodny o. Jose Ayambo Catashunga. Polecił mi zająć się grupą katechezy i duszpasterstwa młodzieżowego.
Wstąpiłem do seminarium 23 lutego 2014 roku, z sercem przepełnionym szczęściem i radością rozpoczynając pierwszy rok studiów. W obecnym 2016 roku jestem na drugim roku filozofii wraz z pięcioma innymi braćmi klerykami.

 

 

 

 

Powołanie rodzi się dzięki rodzinie


Jestem Juan Anderson Perez Ramirez i należę do parafii św. Róży z Limy w wikariacie apostolskim w Iquitos. Urodziłem się 21 lipca 1992 roku, mam 24 lata i aktualnie jestem studentem czwartego roku teologii w Wyższym Seminarium Diecezjalnym św. Augustyna w Iquitos.
Boże wezwanie usłyszałem dzięki mojej rodzinie – jej intensywnemu życiu chrześcijańskiemu, życiu pełnemu zaangażowania i miłości do Kościoła. Pamiętam zdanie, które poprzedzało chwile modlitwy w moim domu: „Najpierw Bóg, później twoi rodzice i twoja rodzina”. Zostałem ochrzczony przed skończeniem pierwszego roku życia, Pierwszą Komunię Świętą przyjąłem mając osiem lat, a bierzmowanie, gdy miałem piętnaście lat. Należałem do grupy ministrantów w parafii od lat dziewięciu, aż do czternastu. Wtedy to koordynatorka regionalna zaprosiła mnie do rejonowej grupy młodzieżowej, gdzie w ciągu roku nauczyłem się wiele o życiu Kościoła i o doktrynie katolickiej. Na początku 2008 roku zostałem wydelegowany do uczestnictwa w XII Regionalnym Spotkaniu Duszpasterstwa Młodzieżowego Selwy w mieście Requena. Po tym wydarzeniu w moim sercu coś drgnęło, pojawiło się jakieś piękne uczucie. W tym samym roku przyjąłem sakrament bierzmowania i zacząłem współpracować jako katechista w przygotowaniu dzieci do chrztu. Wraz z pogłębianiem życia chrześcijańskiego wzrastało we mnie powołanie do służby, aż do czasu, gdy pewnego dnia, w 5 klasie liceum, pojawili się w szkole zakonnicy z katechezą powołaniową. Boże wezwanie nie mogło być wyraźniejsze. Pan złożył w moim sercu powołanie do naśladowania Go.
Skończyłem liceum w 2008 roku i z aprobatą moich rodziców i proboszcza wstąpiłem do seminarium 25 lutego 2009 roku.
Jestem świadomy, że to Bóg kształtował tę moją drogę, abym wyszedł Mu na spotkanie. W czasie tych lat formacji czułem, jak Jego ręka mnie osłania i dzięki temu bardzo wzrastałem w różnych aspektach życia ludzkiego i życia wiary. Nadał ufam w miłość miłosierną Boga i wiem, że ze wsparciem mojej rodziny, formatorów, wszystkich przyjaciół i wiernych chrześcijan, którzy modlą się o powołania zakonne, mogę nadal odnawiać moje „tak” powiedziane na Boże wezwanie.